piątek, 2 grudnia 2016

Pitbull

Niby czytałam opinie, recenzje... a i tak poszłam do kina. I po co? Przede wszystkim by stwierdzić, że wszyscy mieli rację. Miał być miły andrzejkowy wieczór w kinie. Niestety nie był. Nawet trudno opisać jak bardzo mnie nie zainteresował. Z resztą nie tylko mnie... mój towarzysz zasnął :) I to jest chyba najlepsza recenzja tego filmu.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Deszczowy weekend w Karkonoszach

Miał być długi, miły listopadowy weekend w Karpaczu. I był, a byłby najwspanialszy gdyby dopisała pogoda. Jednak mimo deszczu i wiatru obowiązkowo mała wyprawa w teren.

Najpierw Świątynia Wang - zbudowana w Norwegii w XIIw, w 1842r przywieziona w Karkonosze. Ciekawostką jest konstrukcja świątyni, która została wykonana bez użycia gwoździ.

Obok świątyni znajduje się cmentarz, gdzie pochowany jest Tadeusz Różewicz. Z cmentarza jest przepiękne widoki na Kotlinę Jeleniogórską oraz góry.


W drodze powrotnej przystanek przy Dzikim Wodospadzie. Kilkumetrowy wodospad powstały na skutek spiętrzenia zaporą przeciwrumszową wód Łomnicy. Malownicze miejsce na sesje zdjęciowe.

A dopełnieniem tych wspaniałości był pobyt w Hotelu Alpejskim. Hotel wysokiej klasy, cisza, spokój, bardzo miła obsługa. Możliwość korzystania ze strefy spa przez cały dzień - co najważniejsze bez dodatkowych opłat (jak to bywa w niektórych hotelach). Wszędzie czysto. Obfite posiłki. Polecam.

środa, 16 listopada 2016

Kurs samoobrony

Tydzień temu odbyło się spotkanie organizacyjne dla uczestników kursu samoobrony organizowanego przez Senshi. Na spotkaniu dowiedziałyśmy się czego instruktorzy będą nas uczyć przez najbliższe trzy miesiące. Zajęcia w każdy poniedziałek 18:30-20:00.


sobota, 5 listopada 2016

Organique - Polska firma.

Zachęcona przez kuzynkę zakupiłam wosk do kominka. Zapachy oszałamiające... ale nie ukrywam, że olejki też mają ciekawe kompozycje. Co mnie najbardziej zachwyciło? To, że nie muszę pilnować aby dolać wody. Co się dzieje gdy przegapi się ten moment kiedy poziom wody osiąga zero, chyba nie trzeba nikomu opisywać. Na moje szczęście kiedy sama tego doświadczyłam pokój miałam pomalowany wysokiej klasy farbą zmywalną, więc dość szybko i bez większych konsekwencji usunęłam ślady "wybuchu" ze ścian. Wosk jest na tyle bezpieczny, że wystarcza na kilka (a podobno nawet na kilkanaście) świeczek :)


Polecam wosk polskiej firmy ORGANIQUE. Koszt: 6,90 (szt.) - przynajmniej tyle płaciłam w Szczecinie (sklep w Kaskadzie - poziom -1)

środa, 2 listopada 2016

Zemsta nietoperza.

Ostatni weekend października miałam okazję oglądać Zemstę Nietoperza; tym samym odwiedzić szczecińską operę po remoncie. Najsłynniejszą operetkę oglądało (razem ze mną) blisko 600 osób - tak liczna jest widownia w nowej operetce.  Operetka Johanna Straussa syna warta obejrzenia. Polecam na jesienne weekendowe wieczory wyjście do opery.

czwartek, 13 października 2016

Zakupy w aptece...

Zakupy w aptece mogą mieć też miły akcent. Tak, jak w każdym sklepie, tak i w aptece pytam o rabaty lub/i jakieś gadżety. Szczególnie jak za dwa opakowania tabletek zostawia się prawie 600zł. Zapytałam i dostałam mały prezent.

Zawsze warto pytać czy coś mogliby dorzucić do zakupów, bo kto pyta ten otrzymuje :)
Zakupy w aptece też mogą cieszyć :)

Jesienny weekend nad morzem

Gdy na dworze jesienna słota najlepszy jest wypad poza miasto - a najlepiej nad morze do SPA.

Wybór padł na Dziwnówek - skąd taki wybór? Chyba przez sentyment - pierwsza praca wakacyjna w Dziwnówku; jedna z pierwszych kolonii w roli kierownika - Dziwnówek... to niech ten jesienny weekend też będzie w Dziwnówku.

Wybór SPA Maximus - podobny sposób, tylko to już nie była moja sentymentalna podróż... :) :)

Niestety - pogoda nie dopisała. Cały weekend lało, wiało.
A do tego jeszcze SPA nie do końca spełniło moje oczekiwania. Hotel elegancki i pierwsze wrażenie robi bardzo dobre. Kolejne wrażenia są już mniej różowe. Chyba najbardziej co mnie zdziwiło to dodatkowe opłaty za korzystanie z sauny suchej i groty solnej. I sposób w jaki się goście hotelowi o tym dowiadują. Obsługa też na średnim poziomie - może trzeba mi było mówić po niemiecku...









Trochę kultury...

W końcu udało mi się zakupić bilety na MAYDAY... i nie, nie - nie teraz - teraz to ja byłam na spektaklu, a bilety kupiłam w połowie wakacji. Dwa miesiące wcześniej i ostatnie dwa miejsca obok siebie. Jednak ludzie chodzą do teatru :)
I warto było - komedia jakich już mało... Historia taksówkarza, który wiedzie szczęśliwe życie u boku dwóch żon. Wszystko ma idealnie zaplanowane - żyje z "kalendarzem w ręku"... do czasu wypadku, który wywołuje pasmo dziwnych wydarzeń... Kto jeszcze nie miał okazji oglądać polecam - Teatr Polski w Szczecinie.

niedziela, 9 października 2016

Bridget Jones 3

Kolejna część przygód zakręconej Bridget... poszłam do kina z myślą, że trzecia część to szukanie na siłę kontynuacji (tak przynajmniej jest z większością produkcji). Myliłam się - co mnie z resztą cieszy. Bardzo udana kontynuacja. I na 100% komedia. Polecam na smutne jesienne wieczory.

piątek, 7 października 2016

Potrójna radość kwiatowa...

Kwiaty podarowane bez okazji cieszą. Ja mam dziś potrójną radość...
I potrójny sprawdzian... z ogrodnictwa. Przede mną nauka ich pielęgnacji. Mam nadzieję, że za miesiąc, dwa, rok będą wyglądały równie pięknie.

poniedziałek, 19 września 2016

Królowa rytmu

Wczoraj miałam przyjemność wysłuchać koncertu w wykonaniu Vivi Vassileva - najzdolniejszej perkusistki naszych czasów. Fantastyczny koncert. Nigdy wcześniej nie miałam okazji słuchać marimby i na koncert szłam z mieszanymi uczuciami (łącznie z opcją urwania się wcześniej). Jednak muzyka, wykonanie mnie zachwyciło. 1,5 godziny minęło bardzo szybko.

Marimba z orkiestrą smyczkową - idealna kompozycja. Całość dopełniała świetna akustyka Sali Bogusława X na Zamku Książąt Pomorskich.

środa, 7 września 2016

Obiad w Jin Du

Dziś (zupełnie spontanicznie) jadłam obiad w restauracji Jin Du w Szczecinie. Była to moja druga wizyta w tej restauracji. I drugi raz wyszłam zadowolona i najedzona (delikatnie napisawszy).

Za pierwszym razem jako danie główne zamówiliśmy kaczkę w świeżym ananasie... niebo w gębie. Dzisiaj jadłam schab z bakłażanem w pięciu smakach - pychota. Oczywiście sajgonki są także godne polecenia. I te smaczne pierożki w zupie Won-Ton. A na deser każdy otrzymuje ciasteczko z wróżbą.

Do tego bardzo miła obsługa. Panie doskonale wiedzą kiedy podejść do stolika i zapytać czy czegoś nie potrzebujemy; a jednocześnie nie czuje się na sobie non stop wzroku obserwującej kelnerki.


Polecam - Jin Du, Al. JP II 17, Szczecin

poniedziałek, 5 września 2016

Dożynki gminne w Ińsku

04 wrześnie w Ińsku odbyły się dożynki gminne. Zupełnie przypadkiem na nich byłam. Jak na imprezę gminną to frekwencja była bardzo niska. I w sumie trudno się dziwić skoro oprócz występów Jezioranek, Wełtynianek oraz Boomcyk praktycznie nic więcej się nie działo. Kilka straganików z gastronomią na dodatek z niewielkim wyborem artykułów (i dodam jako ciekawostkę, że o 18 już nie mogłam kupić herbaty - bo nie mieli kubeczków jednorazowych... a gdyby przyszły tłumy to o 15 by już zabrakło); jeden straganik z miodem i rzeźbami w drewnie; stoisko gdzie malowano dzieciom twarze oraz stoisko z balonami.
Niestety organizatorzy chyba za wiele się nie postarali by przyciągnąć ludzi na imprezę oraz by takich jak ja, którzy zjawili się tam przypadkowo zachęcić do uczestnictwa w kolejnych gminnych dożynkach... bo ja na gminne imprezy do Ińska raczej w najbliższym czasie nie pojadę.

Jednak samo  Ińsko mnie zachwyciło... piękne, malownicze krajobrazy, czyste jezioro. Na pewno wrócę tam na dłuższy wypoczynek.

Tuczno - 13-22 sierpnia 2016r.

W tym roku obóz zapaśniczy dla młodzieży z gimnazjum i szkół średnich odbył się w drugiej połowie sierpnia.
Młodzież nie miała za wiele czasu na odpoczynek - dzień rozpoczynali rozgrzewką, po śniadaniu pierwszy trening, popołudniu drugi trening i wieczorem "zestaw ćwiczeń specjalnych". Udało się nam jednak znaleźć czas na zwiedzanie okolicy oraz plażowanie i wyścigi kajakowe.

Wszystkim, którzy chcą odpocząć od zgiełku miasta, cywilizacji polecam Ośrodek Leśny w Tucznie. Ośrodek położony w lesie, przy jeziorze. Czysta plaża. Możliwość wypożyczenia kajaków, łódek, rowerów wodnych. Dla lubiących zwiedzać okolicę jeżdżąc rowerem jest także wypożyczalnia rowerów. No i najsłodsza atrakcja - fabryka czekolady... niebo w gębie :)

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

OBÓZ ZAPASNICZY - Borne Sulinowo 2016

W dniach 31 lipca - 05 sierpnia byłam na obozie sportowym z najmłodszymi zapaśnikami. Podczas pobytu tam miałam ręce pełne roboty :)  Najmłodsi to najbardziej wdzięczna grupa na obozach, jednak trzeba się przy nich ostro napracować... Skargi, kłótnie, brak porządku w pokojach, płacz, tęsknota, brzuszek, główka... i tak by można wymieniać w nieskończoność. W moim przypadku doszedł jeszcze jeden przypadek - pobyt dziecka w szpitalu; plus tej sytuacji: przez okna samochodu zwiedziłam Szczecinek. Tyle się tam działo, że nie miałam czasu usiąść do komputera by napisać kilka słów. I mimo braku wolnego czasu już tęsknię za tymi wspólnymi chwilami.





niedziela, 3 lipca 2016

Gladiator Arena X

Jubileuszowa Gala MMA "Gladiator Arena X" odbędzie się na stadionie miejskim w Pyrzycach i będzie połączona z Galą Disco-Polo będzie to jedyna taka gala w Polsce (a może i na świecie). Ja swoje bilety już mam...

Bilety do nabycia:
Pyrzyce :
- Hala Osir tel. 915701618
- sklep sportowy Kreator tel. 511366754
Szczecin :
- Piotr Janusz 516078380 (dystrybutor biletów na szczecin)
- Zdrowa Przystań ul Monte Cassino 2/2
Stargard
w klubie Berserkers Team ul. Rzeźnicza 11 tel. 607 469 507
w klubie Valliant Gold Team ul. wojska polskiego 122 tel. 739557483
Barlinek
w klubie Berserkers Team ul. 31 stycznia pawilon Barola wejście od tyłu lub pod nr tel. 726602927
Gryfino :
- Biuro Signum Yacht Service tel. 691582500
Police :
w klubie Energy Gold Team
oraz salonie fryzjerskim pod nr tel. 535 768 524
Krzywin :
- pod nr tel. 693660694

U organizatora 668452059  -jeżeli masz problem z zakupem nic traconego zadzwoń, zamów i odbierasz w dzień gali
Cena: bilety 30 zł jednorazowe wejście na galę lub koncerty; 50 zł karnet na dwie imprezy oraz stolik VIP 6 os 1000 zł

poniedziałek, 9 maja 2016

7 maja...

Zupełnie nieoczekiwanie dostałam propozycje by 07 maja wybrać się do Warszawy. Jechałam wraz z uczestnikami marszu KOD. I tym samym znalazłam się wśród uczestników marszu. Ilu było tych uczestników... no właśnie cały czas trwa dyskusja czy 45000 czy 250000. Nie liczyłam uczestników - jednak z mojego punktu widzenia bardziej prawdziwa jest druga liczba. Z powodu ograniczenia czasowego nie przeszłam całej trasy marszu...



Wśród uczestników była bardzo miła atmosfera. Co najważniejsze nie słychać było wulgarnych okrzyków (przynajmniej w miejscu w którym ja stałam). Nikt nie używał języka nienawiści.

Nie ważne jest kto organizuje marsze, manifestacje - przecież każdy ma prawo do wygłoszenia swoich poglądów - ważne jest by robić to z poszanowaniem tych co maja odmienne poglądy, inne zdanie, stoją po przeciwnej stronie politycznej barykady.

Bądźmy ostrożni w nazywaniu ludzi, którzy myślą inaczej, różnymi obraźliwymi epitetami. Bo gdyby kiedyś okazało się, że mają więcej racji...


wtorek, 3 maja 2016

Z miasta do lasu...

Dziś wielu znajomych można było spotkać na imprezach plenerowych. Polany na Głębokim tętniły życiem. W godzinach popołudniowych trudno było o miejsce wolne na rozpalenie własnego ogniska. Tradycyjne majówkowe grillowanie uatrakcyjniało wiele imprez towarzyszących. Kolejne weekendy zapowiadają się równie atrakcyjnie. Weekend w mieście nie musi być nudny!


niedziela, 1 maja 2016

Nowy dworzec PKP

I w końcu Szczecin doczekał się nowego, ładnego dworca pkp. Z wielką przyjemnością spacerowałam po jego korytarzach. Warto było tyle czekać. Oczywiście wśród opinii na necie można przeczytać wiele krytycznych - napisane chyba przez osoby wiecznie negujące świat. Czytałam tez dziś porównanie, że ten dworzec niczym nie różni się od dworca w Poznaniu czy Krakowie. Byłam na obu. I w mojej opinii dworzec w Szczecinie różni się od tamtych... Ale to niech każdy sam oceni i porówna.


wtorek, 5 kwietnia 2016

Warto brać udział w konkursach...

Przeglądając profile na portalach społecznościowych często czytam o różnych konkursach. Pod nimi wiele postów utwierdzających w przekonaniu, że to "podpucha". I mogłabym się z tym zgodzić, gdyby nie jeden dość istotny fakt - mnie udaje się czasem coś wygrać. Może to nie "6" ale powolnymi kroczkami :) Dziś otrzymałam kolejną przesyłkę z nagrodą. Pen drive nigdy nie za dużo.

I kolejne nagrody są w drodze. Także warto brać udział w konkursach. Kto nie gra, ten nie wygra :)

czwartek, 17 marca 2016

Leżakowanie w imię piękna...

Cudowna metoda objętościowa... 3D i 2D -  i po długim leżakowaniu  rzęsy niczym wachlarze. Tak miło minęło mi dzisiejsze przedpołudnie. Cudowne chwile wylegiwania się na łóżku,  bez wyrzutów że się nic nie robi. I nie dość, że człowiek sobie odpocznie to jeszcze wychodzi z pięknym spojrzeniem. Rewelacyjne rozwiązanie!

Polecam: https://www.facebook.com/Nail-by-Fruta-158691930842455/?ref=ts&fref=ts



sobota, 20 lutego 2016

Teatr NIE MA

Wczorajszy wieczór spędziłam w teatrze... w teatrze NIE MA. Wczoraj wystawiany był Hamlet.

Taką oto recenzję znalazłam w sieci - bardzo trafnie o tym co działo się na deskach szczecińskiego teatru napisała p. Katarzyna Stróżyk (Kurier Szczeciński- 'Hamlet bez Hamleta'):

Sztukę Williama Szekspira zna chyba każdy. Historia duńskiego księcia, dworskich intryg, walki o władzę, nieszczęśliwej miłości i dążenia do zemsty to jeden z najczęściej adaptowanych przez teatralnych twórców tekstów. Wcielenie się w głównego bohatera to marzenie każdego młodego aktora i jednocześnie ogromne wyzwanie – to na Hamlecie przecież opiera się cała fabuła przedstawienia. Wydawać by się mogło, że ‚wycinanie’ tytułowej postaci to zabieg niemal samobójczy. Tymczasem – nic bardziej mylnego.”


Teatr NIE MA to autorski teatr Tatiany Malinowskiej-Tyszkiewicz. Siedzibą teatru jest Akademickie Centrum Kultury w Szczecinie.




piątek, 12 lutego 2016

Planeta singli

Dawno nie oglądałam tak dobrej komedii - i to na dodatek polska komedia.
Chyba inaczej spojrzę teraz na randki w sieci... bo miłość można znaleźć wszędzie ;)
A film... taki jaka powinna być komedia romantyczna. Kilka chwil wzruszenia i dwie godziny śmiechu.  Doskonała obsada - niektórzy twierdzą, że znowu te same twarze - ja uważam inaczej, skoro te twarze się sprawdzają to niech pokazują je częściej. Ten film jest dowodem na to, że w Polsce też można nagrać dobrą komedię. Polecam - nawet bardzo polecam. I czekam kiedy będę mogła obejrzeć film ponownie - tym razem w TV.

środa, 10 lutego 2016

Liga mistrzyń... Chemik – Fenerbahce

Zaproszenia do strefy vip... będą emocje. I były - tylko czemu złe. Od samego początku królowały Turczynki. Królowały w pierwszym secie. Królowały w drugim secie. Królowały w trzecim secie. Kibicowałam całym sercem. Na nic to się zdało. Chemik przegrał. Za to wygrała oprawa. Klub kibica wspierał siatkarki Chemika Police najlepiej jak tylko umiał. Sektor żołnierzy inspirował pozostałą część widowni - panowie wiedzą jak rozruszać publiczność. Liczę na to, że kolejny mecz będzie nie tylko pokazem genialnej oprawy ale także świetnej gry naszych siatkarek.



poniedziałek, 8 lutego 2016

Ogrzewacz - by rączki nie marzły

Dziś dostałam prezent - ogrzewacz do rąk. Jednak początki jego użytkowania nie zapowiadały sukcesu. Czytam instrukcję obsługi (czyli postępuję zupełnie nie jak statystyczny Polak): "wygnij kilkukrotnie metalowy dysk wewnątrz ocieplacza". Wyginam - raz, drugi, trzeci, dwudziesty... nic. Od samego wyginania zrobiło mnie się gorąco - więc może o to chodziło. Zgrzać się przy wyginaniu. Żel miał się skrystalizować. A on jaki był taki jest. Ciecz. To wyginam dysk dalej. Przestałam liczyć wygięcia. I w końcu żel zaczyna zmieniać się w solankę. Ogrzewacz twardnieje i robi się ciepły. Zadziałało. Nagrzał się do wysokiej temperatury. Ocieplacz trzymał temperaturę przez około 15 minut. Świetny gadżet. Polecam wszystkim, którym zimno. W każdym razie dla mnie on będzie stałym wyposażeniem torebki. Skoro kobieta w torebce ma wszystko.


niedziela, 7 lutego 2016

500km w weekend

Weekendowa wycieczka autem nasuwa kilka refleksji. Sprowadzają się one do wszystkim znanego problemu: brak dróg dwupasmowych i obwodnic miast. Niektóre odcinki trasy są wręcz koszmarem dla kierowców. Uroku temu dodają wariaci drogowi. Moimi faworytami w tym zakresie są wyprzedzający na "trzeciego" tam gdzie jest zakaz wyprzedzania - to ci spieszący się by mieć swoje święto drugiego listopada. Do tego jeszcze kilku rowerzystów i motorowerzystów bez oświetlenia - jadący po zmroku... Uwielbiani przeze mnie kierowcy, którzy nie używają kierunkowskazów. Ci którzy na trasie robią sobie wycieczki krajoznawcze - 60 km/h tam gdzie jest 90. I numer jeden dzisiejszego przejazdu - tatuś, który z synkiem stał przy przystanku autobusowym, teren niezabudowany, bez chodnika... Tatuś chyba zapomniał, że ma dziecko pod opieką - bo chłopiec mało co by nie znalazł się pod kołami mojego auta. W tym momencie rola kierowcy traci na uroku. O ile byłoby przyjemniej gdybyśmy mogli przemieszczać się po drogach przystosowanych do ilości aut i natężenia ruchu. Ale tego w najbliższym czasie niestety nie doświadczymy.

piątek, 5 lutego 2016

Poczta Polska

Że popołudniami na poczcie zawsze kolejka postanowiłam iść wysłać listy przed południem. Już idąc ulicą zobaczyłam że w środku jest tłoczno. Rzeczywiście ludzi było sporo. I to w każdym przedziale wiekowym. Usiadłam i czekam... Podczas tego czekania wiele się dowiedziałam.

Kilka starszych pań rozmawiało o swoich chorobach - aż trudno uwierzyć, że osoby w takim wieku z tyloma poważnymi chorobami wyglądały tak dobrze, i miały tyle siły by dźwigać ciężkie torby z zakupami. Panie licytowały, której choroba jest gorsza oraz która miała ciekawsze doświadczenia ze służbą zdrowia. Tym sposobem załapałam się na dość sporą dawkę wiedzy medycznej :)

Kręcące się dzieci nauczyły mnie, że nie należy pastować butów przed wyjściem na pocztę. Niezbyt praktyczne jest też ubieranie czarnych spodni. Poza tym dzieci też wymieniały się informacjami na temat postaci z bajek... Ten temat jednak był zbyt trudny - nie zapamiętałam żadnej nazwy (swoją drogą kto wymyśla takie dziwne imiona dla bajkowych stworków). Lekcja z bajek jest do powtórzenia.

Wszystko odbywało się w tle narzekania na długi czas oczekiwania.

Co na to obsługa? Nic. Niektóre panie są niereformowalne - prawdopodobnie na poczcie rozpoczęły pracę jeszcze w PRLu i te umiejętności odtwarzają do dziś. Czyli obsługują wolno, zapytają o pogodę, podyskutują skąd ten list ... przecież mają czas, im się nigdzie nie spieszy. A ty człowieku czekaj słuchając opowieści o chorobach i bajkach. Żeby chociaż krzesełka były wygodne...


czwartek, 4 lutego 2016

Pączkomania

Nie ma co ściemniać - mnie też ogarnęła. Bo jak inaczej nazwać fakt, że w dzień wolny od pracy z samego rana (przed 9) byłam w cukierni po pączki. Tego nie da się wytłumaczyć w żaden inny sposób. Ogarnięta pączkomanią zakupiłam sporą ilość do domu, ale też i symboliczne dla tych, których dziś odwiedzałam. Tym sposobem z cukierni wychodziłam z dwiema reklamówkami pączków i symboliczną ilością faworków. Zafundowałam sobie dzień obżarstwa. Od razu ciśnie się pytanie: ile ona ich zjadła? Do tego już się publicznie nie przyznam :) W każdym razie śniadanie i kolacja były pączkowo - faworkowe. Oczywiście deser po obiedzie też był pączkowy. Skoro mamy święto pączka to należy się każdemu wielka uczta pączkowa.


Nowe doświadczenie...

Dziś kolejny dzień rehabilitacji. I w sumie nie byłoby nic do opisywania - raczej mało ciekawe jest pisanie o masowaniu nogi, wyginaniu kolana na wszystkie strony świata. Dzisiaj oprócz standardowych ćwiczeń i masażu rehabilitant zaproponował mi mały zabieg akupunktury... Oczywiście się zgodziłam. Z racji tego, że propozycja była spontaniczna, a wbijanie igieł nastąpiło kilka sekund po niej, nie miałam czasu na wyobrażenia jaki to może ból. I bardzo dobrze. I tak przez te kilka sekund udało mnie się samą siebie nieźle nastraszyć. A w sumie to bardziej nie ja siebie nastraszyłam - tylko moja wyobraźnia. I zanim moja wyobraźnie zaczęła się bardziej rozwijać na temat czekającego mnie bólu okazało się że igły są już wbite w moją nogę. Okazało się że jest to zabieg prawie bezbolesny. Nie wiem nawet czy to uczucie które towarzyszy akupunkturze raczej nie można nazwać bólem. W każdym razie polecam... Mam nadzieję, że przyniesie oczekiwany skutek. A tymczasem kolanko zostało oklejone różowym plastrem :)



środa, 3 lutego 2016

Czy tylko mnie to przeszkadza...

Dziś pełniłam dyżur w firmie... czyli bezpośredni kontakt z klientem :) Bardzo lubię jak przychodzą osoby, które chcą zapisać się na szkolenie. Fajnie też opowiadać ludziom co zyskają na uczestnictwie w szkoleniach.

Wszystko fajnie, jednak czasem pojawia się pewno "ale"

Dziś przyszedł pan. Już na początek nie zaprezentował się zbyt dobrze - najzwyczajniej zapomniał o "dzień dobry". Można na wiele sposobów tłumaczyć sobie brak dzień dobry - tak żeby złagodzić pierwsze złe wrażenie - np. tak go onieśmielił mój widok, że zaniemówił. Można szukać innych wytłumaczeń - jednak to mnie się najlepiej spodobało, i to zostawiam.

Jednak pan zapomniał też by zdjąć czapkę, wyjąć ręce z kieszeni... do kompletu brakowało mi tylko mlaskającej gumy do żucia.

Oczywiście wychodząc nie powiedział do widzenia. Ale czemu ja się dziwię - nie było dzień dobry, to chciałabym do widzenia. Nie wymagajmy zbyt wiele.

I jeszcze by piorunujące wrażenie jakie zrobił na wejściu było utrwalone przeze mnie - pan wychodząc zostawił drzwi do biura otwarte na oścież (mimo iż były wcześniej zamknięte).

Kiedy takie osoby przychodzą i dopytują się o szkolenia najchętniej wskazałabym Savoir vivre i Autoprezentacji... tylko ciekawe ile z tych osób by skorzystało z jakiegokolwiek szkolenia przez nas proponowanego :)

Na dobranoc

Nie sądziłam, że skuszę się na własnego bloga... a jednak. Dobrze, że nigdy się nie zapierałam - bo teraz musiałabym się tłumaczyć. Pozostaje teraz ustalić o czym będę pisać.

Przede wszystkim moje podsumowanie dnia - tego co ciekawego wydarzyło się, gdzie byłam, co widziałam. O Szczecinie i nie tylko.