niedziela, 7 lutego 2016

500km w weekend

Weekendowa wycieczka autem nasuwa kilka refleksji. Sprowadzają się one do wszystkim znanego problemu: brak dróg dwupasmowych i obwodnic miast. Niektóre odcinki trasy są wręcz koszmarem dla kierowców. Uroku temu dodają wariaci drogowi. Moimi faworytami w tym zakresie są wyprzedzający na "trzeciego" tam gdzie jest zakaz wyprzedzania - to ci spieszący się by mieć swoje święto drugiego listopada. Do tego jeszcze kilku rowerzystów i motorowerzystów bez oświetlenia - jadący po zmroku... Uwielbiani przeze mnie kierowcy, którzy nie używają kierunkowskazów. Ci którzy na trasie robią sobie wycieczki krajoznawcze - 60 km/h tam gdzie jest 90. I numer jeden dzisiejszego przejazdu - tatuś, który z synkiem stał przy przystanku autobusowym, teren niezabudowany, bez chodnika... Tatuś chyba zapomniał, że ma dziecko pod opieką - bo chłopiec mało co by nie znalazł się pod kołami mojego auta. W tym momencie rola kierowcy traci na uroku. O ile byłoby przyjemniej gdybyśmy mogli przemieszczać się po drogach przystosowanych do ilości aut i natężenia ruchu. Ale tego w najbliższym czasie niestety nie doświadczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz