04 wrześnie w Ińsku odbyły się dożynki gminne. Zupełnie przypadkiem na nich byłam. Jak na imprezę gminną to frekwencja była bardzo niska. I w sumie trudno się dziwić skoro oprócz występów Jezioranek, Wełtynianek oraz Boomcyk praktycznie nic więcej się nie działo. Kilka straganików z gastronomią na dodatek z niewielkim wyborem artykułów (i dodam jako ciekawostkę, że o 18 już nie mogłam kupić herbaty - bo nie mieli kubeczków jednorazowych... a gdyby przyszły tłumy to o 15 by już zabrakło); jeden straganik z miodem i rzeźbami w drewnie; stoisko gdzie malowano dzieciom twarze oraz stoisko z balonami.
Niestety organizatorzy chyba za wiele się nie postarali by przyciągnąć ludzi na imprezę oraz by takich jak ja, którzy zjawili się tam przypadkowo zachęcić do uczestnictwa w kolejnych gminnych dożynkach... bo ja na gminne imprezy do Ińska raczej w najbliższym czasie nie pojadę.
Jednak samo Ińsko mnie zachwyciło... piękne, malownicze krajobrazy, czyste jezioro. Na pewno wrócę tam na dłuższy wypoczynek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz