Dziś kolejny dzień rehabilitacji. I w sumie nie byłoby nic do opisywania - raczej mało ciekawe jest pisanie o masowaniu nogi, wyginaniu kolana na wszystkie strony świata. Dzisiaj oprócz standardowych ćwiczeń i masażu rehabilitant zaproponował mi mały zabieg akupunktury... Oczywiście się zgodziłam. Z racji tego, że propozycja była spontaniczna, a wbijanie igieł nastąpiło kilka sekund po niej, nie miałam czasu na wyobrażenia jaki to może ból. I bardzo dobrze. I tak przez te kilka sekund udało mnie się samą siebie nieźle nastraszyć. A w sumie to bardziej nie ja siebie nastraszyłam - tylko moja wyobraźnia. I zanim moja wyobraźnie zaczęła się bardziej rozwijać na temat czekającego mnie bólu okazało się że igły są już wbite w moją nogę. Okazało się że jest to zabieg prawie bezbolesny. Nie wiem nawet czy to uczucie które towarzyszy akupunkturze raczej nie można nazwać bólem. W każdym razie polecam... Mam nadzieję, że przyniesie oczekiwany skutek. A tymczasem kolanko zostało oklejone różowym plastrem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz