Dziś pełniłam dyżur w firmie... czyli bezpośredni kontakt z klientem :) Bardzo lubię jak przychodzą osoby, które chcą zapisać się na szkolenie. Fajnie też opowiadać ludziom co zyskają na uczestnictwie w szkoleniach.
Wszystko fajnie, jednak czasem pojawia się pewno "ale"
Dziś przyszedł pan. Już na początek nie zaprezentował się zbyt dobrze - najzwyczajniej zapomniał o "dzień dobry". Można na wiele sposobów tłumaczyć sobie brak dzień dobry - tak żeby złagodzić pierwsze złe wrażenie - np. tak go onieśmielił mój widok, że zaniemówił. Można szukać innych wytłumaczeń - jednak to mnie się najlepiej spodobało, i to zostawiam.
Jednak pan zapomniał też by zdjąć czapkę, wyjąć ręce z kieszeni... do kompletu brakowało mi tylko mlaskającej gumy do żucia.
Oczywiście wychodząc nie powiedział do widzenia. Ale czemu ja się dziwię - nie było dzień dobry, to chciałabym do widzenia. Nie wymagajmy zbyt wiele.
I jeszcze by piorunujące wrażenie jakie zrobił na wejściu było utrwalone przeze mnie - pan wychodząc zostawił drzwi do biura otwarte na oścież (mimo iż były wcześniej zamknięte).
Kiedy takie osoby przychodzą i dopytują się o szkolenia najchętniej wskazałabym Savoir vivre i Autoprezentacji... tylko ciekawe ile z tych osób by skorzystało z jakiegokolwiek szkolenia przez nas proponowanego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz