wtorek, 24 stycznia 2017

Papugarnia RIO

W końcu i mnie udało się dotrzeć do pierwszej w Szczecinie papugarni.

Papugarnia Rio znajduje się w zacisznym miejscu w śródmieściu (dzielnica: Niebuszewo-Bolinko). Dużym plusem jest sporo miejsc parkingowych oraz brak strefy płatnego parkowania. Dla rodziców z małymi dziećmi na pewno atutem będzie to iż znajduje się ona pod koniec tzw. "ślepej ulicy" - czyli jest tam mały ruch aut.

Sama papugarnia dobrze oznaczona - witrynę widać z daleka. Nie ma najmniejszego problemu z trafieniem. Weszłam do środka i ...

I stało się - zakochałam się w tych pięknych papugach. Na dzień dobry jedna z większych usiadła na moim ramieniu i delikatnie konsumowała ziarenka, którymi ją częstowałam.

Jedna z mniejszych starała się coś wydłubać spod moich nóg - i gdzie bym nie stała tam znajdowało się to "coś" co należało wydłubać.

Mała, żółta papużka potraktowała moją rękę jak wybieg dla modelek. Zupełnie nie zwracając uwagi na to co dzieje się na około spacerowała od nadgarstka do ramienia.

O każdej z 43 obecnych tam papug można by napisać. Są urocze. Mimo iż jedna usiłowała mi "zakosić" torebkę. Inna usilnie podgryzała moje paznokcie. Jednak wszystkie pozwalały się fotografować, nie atakowały - miałam wrażenie, że wręcz chcą bym stamtąd nie wychodziła.
I jak tu się nie zakochać w takich stworzeniach






niedziela, 22 stycznia 2017

Harry Potter i przeklęte dziecko

Realizacja postanowień noworocznych... bo przecież po to się postanawia, by realizować. Więc ja realizuję. Powrót do systematycznego czytania książek rozpoczęłam od Harrego Pottera. Moja przygoda z Harrym Potterem rozpoczęła się jeszcze na studiach. Pierwsze części przygód młodego czarodzieja, wydrukowane przez koleżanki tatę, czytałyśmy na wykładach. Dziś kolejna część przywołała tamte wspomnienia.

Książkę "pochłonęłam" w trzy wieczory, nie jest to wielki wyczyn - znam takich co w jedną noc. Jednak świadczy o tym, że książka "wciąga" :)

Trzeba przyznać, że czyta się miło i przyjemnie. Książka z tych co można czytać po męczącym dniu. I co najważniejsze nawet zmęczony człowiek nie uśnie nad jej kartkami.

O czym jest Harry Potter i przeklęte dziecko... nie, nie... tego nie napiszę. Fanom, którzy jeszcze nie przeczytali nie będę zdradzała. Tym, którzy nie przeczytali ani jednej części i tak to nic nie powie. Tych drugich zachęcam do lektury - jednak, żeby zrozumieć dalsze losy Harrego proponuję rozpocząć lekturę od "Harry Potter i kamień filozoficzny". Wszystkich, którzy czytali lub oglądali losy Harrego ucznia Hogwartu polecam kolejną część "Harry Potter i przeklęte dziecko".


Filharmonia dowcipu

Od dawna w tv oglądam... połączenie muzyki z dużą dawką dobrego humoru. I w końcu nadarzyła się okazja by obejrzeć na żywo. Waldemar Malicki, Bernard Chmielarz, Jacek Kęsik... Filharmonia Dowcipu w Szczecinie. Na hali Azoty Arena prawie 2000 osób. Niezapomniane wrażenia. Dwie godziny spektaklu i czułam niedosyt. Artyści udowodnili, że muzyką (nawet poważną) można się bawić, jednocześnie nic jej nie ujmując. Doskonałe poczucie humoru Pana Malickiego, żarty związane z bieżącymi sprawami (także politycznymi), jednak nikogo nie obrażające i nie ukierunkowane tylko w jedną stronę. Czekam na kolejną wizytę w Szczecinie.


sobota, 7 stycznia 2017

Śnieg...

We wszystkich wiadomościach informacje o śniegu. Na FB albo informacje jak zaśnieżona jest Polska, albo jak nawalili drogowcy albo fotki ze spacerów po zaśnieżonych okolicach. Nic tylko temat śniegu. Większość to informacje tragiczne i narzekające. Wielu się dziwi, że pada śnieg -  przecież w końcu mamy zimę. Ludzie od początku grudnia marudzą jak to było kiedyś fajnie gdy padał śnieg, był mróz; kiedyś to były zimy. A jak w końcu spadł śnieg, jest mróz to słyszy się narzekanie że za zimno, za ślisko. I jak tu dogodzić ludziom. Zawsze źle. Tak trudno się cieszyć z tego co mamy - a przecież każda pora roku ma swój urok. Chyba już taka nasz natura by narzekać - szczególnie na pogodę.

Ot takie moje wieczorne myśli nieuczesane dotyczące śniegu :)

wtorek, 3 stycznia 2017

Łotr 1

Namówiona... no dobra, bardziej przekupiona :) byłam w kinie na: Łotr 1 - Gwiezdne wojny historie. No i dalej potwierdzam swoją opinię: nic nadzwyczajnego. Nie wiem skąd ten zachwyt nad tasiemcem Gwiezdnych wojen. A może to ja się nie znam...

niedziela, 1 stycznia 2017

2017

Nowy rok tradycyjnie trzeba rozpocząć z postanowieniami... zawsze później gorzej z ich realizacją - ale przynajmniej pierwsze dni motywują.

No to zaczynam:
Po pierwsze - systematyczna nauka niemieckiego
Po drugie - minimum jedna przeczytana książka miesięcznie
Po trzecie - przeprosić steper

I niech się realizują :)
Poza tymi jest oczywiście kilka tych dotyczących bliższych i dalszych znajomych... ale o nich lepiej nie pisać :)